Jak pracuję

Bez niespodzianek. Wiesz, co, kiedy i dlaczego się dzieje.

Jak wygląda wdrożenie, krok po kroku

  1. Rozmowa (30–45 min). Opowiadasz, co Cię boli na co dzień w biurze. Mówię, co da się zautomatyzować od razu, co za miesiąc, a co w ogóle nie ma sensu. Nie sprzedaję rzeczy, których nie potrzebujesz.
  2. Wycena na piśmie. Dostajesz prostą listę: co robię, jakich danych potrzebuję od Ciebie, ile to kosztuje, ile trwa i co bierzesz na siebie (np. zgoda rodziców na SMS, wykupienie pakietu SMS-ów).
  3. Wdrożenie. Automatyzację składam u siebie. Zanim cokolwiek dotknie Twoich rodziców, testuję ją na trzy sposoby: najpierw „na sucho" — raport, co by poszło, gdybyśmy włączyli. Potem wysyłka próbki na mój numer i mail. Dopiero potem wchodzi na żywo.
  4. Uruchomienie. Automatyzacja pracuje w bezpiecznej chmurze, pod Twoim kontem. Hasła i dostępy są szyfrowane. Ja mam dostęp tylko na czas wdrożenia — po jego zakończeniu mogę go oddać.
  5. Pierwsze dwa tygodnie obserwacji. Codziennie zaglądam i sprawdzam, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Jeśli coś jest nie tak — zatrzymujemy automatyzację i prostujemy, zanim ktokolwiek to zauważy.
  6. Przekazanie. Dostajesz krótką instrukcję po polsku i pół godziny szkolenia dla jednej osoby z biura. Wiesz, jak to działa, gdzie zajrzeć i kogo zawołać, gdyby coś.

Na czym to stoi (w skrócie)

  • Lekkie, sprawdzone narzędzia. Żadnych bibliotek, które co chwilę trzeba aktualizować. Raz wdrożone — działa latami.
  • Arkusze Google wszędzie, gdzie ma to sens. Bo Twoje biuro i tak już je zna. Aktualizujecie arkusz — reszta dzieje się sama.
  • SMS-y przez polskiego operatora, maile z własnej domeny szkoły. Nic nie wygląda na „spam od obcego nadawcy".
  • System szkoły jest źródłem prawdy. Automatyzacja zagląda do niego tylko wtedy, kiedy musi — nie duplikuje Waszej bazy kursantów u siebie.

Czego nie robię

  • Nie proponuję zamkniętych platform z miesięcznym abonamentem, po których — jak przestaniesz płacić — zostajesz z niczym.
  • Nie polegam na „klejarkach" typu Zapier / Make przy wysyłkach do rodziców. Są dobre do prototypów — ale gdy chodzi o prawdziwe dane kursantów, wolę rozwiązanie, które rozumiem linijka po linijce.
  • Nie wklejam rzeczy wygenerowanych przez ChatGPT bez sprawdzenia. Wszystko, co dostajesz, przeczytałem, przetestowałem i rozumiem.
  • Nie przejmuję Twoich danych. Imiona, numery, maile kursantów i rodziców zostają w Twoim systemie szkoły. U mnie nie ma ich kopii.

Bezpieczeństwo i RODO

  • Żadne hasła ani dane kursantów nie są zapisywane w kodzie ani widoczne dla osób trzecich. Dostępy są szyfrowane i przechowywane w osobnym, bezpiecznym miejscu.
  • SMS do rodziców o nieobecności dziecka czy ostatnich zajęciach mieści się w podstawie „wykonanie umowy" z RODO. Przed wdrożeniem sprawdzam razem z Tobą, czy Wasz regulamin to pokrywa.
  • Dzienniki pracy automatyzacji są anonimizowane — numery telefonu są skracane, pełne dane osobowe nie są w nich zapisywane tam, gdzie nie muszą być.
  • Każda szkoła ma własne, odrębne dostępy. Gdyby coś się zdarzyło w jednej szkole, nie dotyka to pozostałych.
brzmi sensownie?

Zacznijmy od rozmowy.

30 minut. Powiesz co Cię boli, powiem co da się zrobić i w jakim budżecie. Bez zobowiązań.